Nowe dokumenty o Stutthofie znalezione w budynku byłej komendantury

Muzeum w Sztutowie poinformowało o znalezieniu niezwykle ciekawych materiałów o obozie KL Stutthof w budynku byłej komendantury.Dokumenty te znaleziono podczas remontu budynku byłej komendantury.Więcej informacji na ten temat znajdziecie Państwo na ten temat na stronie oficjalnej muzeum.

Alojzy Muraszko-„Jedna szansa na tysiąc-wspomnienia”

Dnia 12 sierpnia rozpoczął się nieprawdopodobny, okrutny 120-dniowy okres, dla którego trudno mi znaleźć nazwę. Przez pełne cztery miesiące chowałem się w ruinach Warszawy, sam, bez kontaktu z innymi ludzmi – ba, był to okres w którym najgroźniejszym dla mnie niebezpieczeństwem byli inni ludzie.

Nazwa „Robinson warszawski” dla określenia takiej sytuacji była już używana wiele razy – ale nie oddaje w pełni położenia, w jakim znajduje się człowiek samotny, bezradny i ścigany. Przecież nikt specjalnie nie dybał na życie Robinsona Cruzoe, nie był też samotny, miał przy sobie Piętaszka. To on polował a nie na niego polowano. Wydaje mi się, że dla określenia mnie w ówczesnej sytuacji najbardziej adekwatna nazwa jest „szczur”, nazwa zaczerpnięta już nie ze świata ludzi, lecz zwierząt – bo błąkałem się w ciemnościach po piwnicach, bo wyjadałem, co popadło, bo próbowano mnie zlikwidować na różne sposoby.

Alojzy Muraszko mieszkaniec okupowanej Warszawy,ścigany przez wojska niemieckie.Chował się po różnorakich kamienicach mając niewiarygodne przygody i wielkiego farta.Chciał poprostu przeżyć i udało mu się to.

Książka warta przeczytania akcja dzieje się od samego początku do samego końca,przenosimy się wraz z bohaterem do okupowanej Warszawy.

Książkę można uzyskać w bibliotekach i antykwariatach bądź na allegro

KL Płaszów -obóz w dzielnicy Krakowa

Plan obozu w Płaszowie

Utworzony na terenie krakowskich Krzemionek jesienią 1942 r. zarządzeniem niemieckich władz okupacyjnych Krakowa. Do 1944 r. funkcjonował przede wszystkim jako obóz pracy przymusowej dla ludności żydowskiej ze zlikwidowanego krakowskiego getta. Z czasem do obozu zaczęły napływać transporty Żydów z okolicznych miejscowości, małopolski południowo-wschodniej, a także ze Słowacji i Węgier. Transporty były następnie kierowane do obozów pracy na terenie Rzeszy Niemieckiej lub do miejsc natychmiastowej zagłady: Bełżca i Auschwitz.

Powstał również sektor polski oraz przeznaczony dla Polaków ciężki obóz pracy w kamieniołomie należących niegdyś do spółki „Liban”.

Podjęto budowę krematorium i komór gazowych, lecz nie zdążono jej dokończyć.

Teren wokół obozu był miejscem licznych egzekucji dokonywanych przez okupanta na więźniach Płaszowa, politycznych więźniach Gestapo oraz cywilnej ludności miasta. W masowych grobach położonych na tych miejscach znalazło się prawdopodobnie od 8.000 – 12.000 ciał, chociaż dokładna liczba rozstrzelanych nie jest znana.

Wzgórze za zlikwidowanym żydowskim cmentarzem stało się miejscem pochówku około 2.000 osób, które zginęły na ulicach Podgórza podczas likwidacji getta w dniach 13-14 marca 1943 roku.

Nie ma pewnych danych dotyczących całkowitej liczby więźniów obozu, gdyż jego dokumentacja zaginęła. Obecnie tę liczbę szacuje się na około 50.000, powojenny raport Komisji ds. Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce określał tę liczbę na 150.000.

Wojnę przeżyli nieliczni z więźniów Płaszowa – wśród nich znalazło się 1.100 krakowskich Żydów ocalonych przez Oskara Schindlera.

HISTORIA OBOZU

Budowę obozu rozpoczęto bezpośrednio po wysiedleniu z krakowskiego getta dnia 28 października 1942 r. Powstawał na terenie Podgórza – miasta położonego na prawych brzegu Wisły, przyłączonego do Krakowa przed I wojną światową jako jego dzielnica. Na terenie budowy znalazły się położone obok siebie dwa cmentarze żydowskie: dawniejszy, należący do gminy podgórskiej oraz cmentarz gminy krakowskiej. Wejście na cmentarz podgórski, założony w 1887 r. znajdowało się od strony ulicy Jerozolimskiej. Cmentarz gminy krakowskiej powstał w 1932 r., gdy brakło miejsc na cmentarzu przy ul. Miodowej i znajdował się od strony ulicy Abrahama. Przy jego wejściu wybudowano piękną halę przedpogrzebową w stylu bizantyjskim, wg projektu inż. Siódmaka.

Teren budowy obozu objął oba cmentarze, razem około 10 hektarów powierzchni. Pierwotnie obóz był przeznaczony dla 2-4 tys. więźniów, w głównej mierze Żydów z likwidowanego getta. Był to teren bardzo trudny: nierówny, pagórkowaty, kamienisty i w dużej części bagnisty. Budowa wymagała ogromnych nakładów pracy, przemieszczania znacznych ilości ziemi i wielkiej pomysłowości ze strony inżynierów prowadzących budowę. Należało postawić baraki mieszkalne i przemysłowe, a także poprowadzić drogi, wodociągi i kanalizację, które musiały sprawnie funkcjonować mimo rosnącej w szybkim tempie liczby więźniów.

Pierwsze prace związane z budową rozpoczęto w połowie 1942 r. Po 28.10.1942 r. (drugiej akcji wysiedlania z getta) zorganizowano w Płaszowie placówkę pod nazwą „Barackenbau”. Zatrudnieni w niej Żydzi wychodzili codziennie rano pod eskortą niemieckich żołnierzy z getta do pracy i wracali wieczorem. Sytuacja pracujących w „Barackenbau” od początku była bardzo ciężka. Więźniów zatrzymywano często na noc w niewykończonych barakach, a za zbyt powolne, zdaniem strażników, wykonywanie pracy karano śmiercią. Już w drugiej połowie listopada 1942 r. pracujących skoszarowano na miejscu, w niedokończonych jeszcze barakach, bez światła i urządzeń sanitarnych. Miejscem pobytu tej załogi stał się kamieniołom, niegdyś należący do spółki handlowej „Liban&Ehrenpreis”, położony w pobliżu obozu – w późniejszym okresie w tym miejscu powstał obóz karny.

Jednym z pierwszych zadań było zniwelowanie cmentarzy. Pomniki z cmentarza przenoszono na plecach i układano z nich chodniki przed wejściami do biur komendantury. Wykopane zwłoki przerzucano do wspólnych mogił. Większość prac była wykonywana biegiem, w ogromnym tempie, wśród wrzasków i pod bronią strażników. Kierujący obozem starali się jak najszybciej uruchomić w obozie warsztaty rzemieślnicze i przemysłowe, bo tylko to chroniło ich przed skierowaniem na front.

13 marca 1943 r. nastąpiła ostateczna likwidacja krakowskiego getta. Tego dnia przeprowadzono do obozu około 8 000 osób, wybranych według kryterium przydatności do pracy. Pozostali mieszkańcy getta zostali wywiezieni pociągami do obozów śmierci lub zamordowani na miejscu. Więźniów zakwaterowano w niedokończonych barakach, bez wody, ogrzewania, elektryczności i urządzeń sanitarnych.

„Zamyka się za nami brama, ciężka brama starego żydowskiego cmentarza. Maszerujemy dalej, droga wznosi się trochę, trzeba wyciągać nogi z grząskiego błota, wkoło ponuro majaczą sylwetki baraków.
– Mężczyźni na prawo, kobiety na lewo – powiedział tatuś. – O piątej pobudka. Teraz każdy rozlokuje się, gdzie jest miejsce, jutro będą przydzielane stałe miejsca.”

Tak wspomina dzień wejścia do obozu Stella Muller-Madej, wówczas 13-letnia dziewczynka.

Obóz stale rozbudowywano. Przybywało więźniów, przywożonych do Płaszowa z gett likwidowanych w mniejszych miejscowościach wokół Krakowa, a w późniejszym okresie ze wschodniej Małopolski, Słowacji, Węgier. Najczęściej Płaszów był dla tych osób jedynie stacją przesiadkową w drodze do obozów zagłady lub obozów pracy, głownie na terenie Niemiec. Przybywało również baraków. Teren obozu ostatecznie objął prawie 80 hektarów, na którym stanęło około 180 baraków mieszkalnych i przemysłowych. W szczytowym okresie przebywało w nim około 25 tys. więźniów. Rozszerzony obszar obozu sięgał od zachodu do ul. Swoszowickiej, od wschodu do ul. Wielickiej, od południa do ul. Pańskiej. Ogrodzenie obozu, podwójne w części zewnętrznej liczyło 4 km. długości. Pomiędzy drutami znajdował się 5-metrowej szerokości korytarz, przeznaczony dla wartowników. Dodatkowo oddzielone od siebie były poszczególne sektory obozu: mieszkalna męska, mieszkalna kobieca, przemysłowa, magazynowa, strefa mieszkaniowa strażników i komendantura, a także inne. Więźniowie mogli przebywać tylko w przeznaczonych dla siebie częściach obozu oraz tam, gdzie posiadali przepustki.

W północno-zachodniej części terenu, na zniwelowanym cmentarzu z resztkami nagrobków umiejscowiono część sanitarną obozu: łaźnie, latryny, odwszalnię i inne. Dalej w kierunku południowym znajdowały się części mieszkalne: kobieca i męska, rozłożone wokół szerokiego plateau, tworzącego plac apelowy. W męskiej części z początkiem roku 1944 wydzielono kilka baraków dla więźniów polskich, które następnie również odgrodzono drutem kolczastym.

Przy skrzyżowaniu ulic SS-Strasse (obecnie ul. Heltmana) i Bergstrasse (główna ulica obozu, oddzielająca część mieszkalną od przemysłowej) znajdował się niewielki kamieniołom, gdzie tłuczono kamienie przeznaczone do budowy. Przy kamieniołomie zaczynał się tor kolejki.

Miejsce to, położone w pobliżu obozowego karceru w Szarym Domu oraz willi komendanta obozu, pochłonęło bardzo wiele ofiar. To stamtąd więźniarki żydowskie i polskie ciągnęły na linach ciężkie wagoniki wypełnione kamieniem, w górę ulicy Heltmana. Kolejkę zwano Mannschaftzug. Do wagoników zaprzęgano po 35 kobiet z każdej strony. Kobiety miały 55 minut na każdy przejazd, wykonywały 12 przejazdów w ciągu 12 godzin pracy. Na każde 100 metrów trasy, różnica poziomów wynosiła 6 metrów. 9 ton kamienia. Polskie kobiety pracowały w dzień, żydowskie w nocy.

W części przemysłowej znajdowały się warsztaty rzemieślnicze i produkcyjne, pracujące na potrzeby niemieckiej armii oraz kadry oficerskiej stacjonującej w Krakowie. Wynikiem pracy więźniów jest wiele obiektów istniejących w Krakowie do dziś – m.in. linia kolejowa biegnąca przez Krzemionki czy ulica Kamińskiego.

Oprócz zakładów konfekcyjnych Madritscha, szyjących mundury dla wojska, w części przemysłowej obozu znajdowały się między innymi warsztaty: ślusarski, stolarski, tapicerski, mechaniki samochodowej, elektryczny, kuśnierski, krawiecki, szewski, papierniczy i drukarnia. W drukarni drukowano między innymi, przeważnie nocą, tajne rozkazy władz niemieckich i dokumenty SS. Zdarzało się, że po zakończeniu pracy drukarzy rozstrzeliwano. W części magazynowej więźniowie również selekcjonowali i naprawiali zrabowane przez Niemców wartościowe przedmioty: biżuterię, zegarki, meble.

Obóz posiadał kilka filii umiejscowionych przy większych zakładach produkcyjnych – jednym z takich podobozów była Fabryka Naczyń Emaliowanych należąca do Oskara Schindlera.

Likwidacja obozu.

W czwartym kwartale 1943 roku, jak również w 1944, szczególnie po zmianie kwalifikacji obozu na koncentracyjny, znacznie zwiększyła się migracja jego mieszkańców. Zaczęły przychodzić transporty z likwidowanych gett i mniejszych obozów. Wiele transportów odchodziło do innych obozów, szczególnie na terenie Niemiec.

Pierwsza selekcja w obozie miała miejsce w maju 1944 r. Komendant wyraził zgodę na przyjęcie transportu około 10.000 Żydów węgierskich, przeznaczonych do pracy w zakładach zbrojeniowych. Aby zrobić dla nich miejsce, skierował do Oświęcimia część dotychczasowych więźniów. 14 maja wywieziono z Płaszowa, prosto do komór gazowych, 1.400 osób, w tym 286 dzieci z tzw. Kinderheimu – dziecięcego baraku. To właśnie tę akcję niektóre dzieci przetrwały, ukrywając się w dołach kloacznych obozowych latryn.

Od 1944 r. prawie codziennie odchodziły z Płaszowa transporty więźniów do Auschwitz, Gross-Rosen, Mauthausen, Flossenbürga i innych miejsc. We wrześniu 1943 przywieziono transport, składający się głównie z kobiet, po likwidacji getta w Tarnowie. W późniejszym czasie te kobiety wywieziono do Stuthoffu. W styczniu 1944 r. przywieziono kilkuset Polaków oraz około 100 Żydów ze zlikwidowanego obozu w Szebni koło Jasła. W tym obozie przebywali Polacy i Żydzi głównie z okolic Tarnowa. W tym samym czasie przybyła grupa Żydów ze zlikwidowanego getta w Bochni. W kwietniu 1944 r. przywieziono kilkadziesiąt rodzin z Borysławia, Drohobycza i Majdanka. Wkrótce ten transport trafił do Oświęcimia.

W maju przywieziono Żydów słowackich – wywieziono ich później w nieznanym kierunku.
W lipcu przyszły transporty Żydów ze Stalowej Woli, z Rzeszowa, Pustkowia i z Mielca.
W sierpniu zlikwidowano podobozy w Wieliczce (Saliny), w Fabryce Kabli i Emalierni Schindlera.
W tym czasie odesłano również około 4.000 osób do Flossenbürga.

Dalsze transporty przybywały głównie z terenów Małopolski Wschodniej i były kierowane do dalszych obozów.
6 sierpnia 1944 wysłano transport 6.000 węgierskich Żydówek do Oświęcimia, a 13 i 14 sierpnia wywieziono 5.000 osób do Mauthausen.
10 października około 600 osób wyjechało do Flossenbürga, a 15 października 4.500 więźniów-mężczyzn do Gross-Rosen. Wśród nich było 700 mężczyzn z listy Schindlera, mających skierowanie do jego fabryki w Brünnlitz. 21 października wyjechał transport około 1000 kobiet do Oświęcimia, wśród nich 300 skierowanych do Brünnlitz.

Jesienią 1944 r. z załogi Płaszowa, liczącej jeszcze we wrześniu około 5.000 Żydów, pozostała jedynie grupa likwidacyjna licząca około 600 osób. Jej zadanie polegało na zacieraniu śladów po istnieniu obozu: grupa rozbierała baraki i urządzenia obozowe, kontynuowała wydobywanie i palenie ciał z masowych grobów.

Ostatnia grupa więźniów została wyprowadzona z obozu pieszo w dniu 15 stycznia 1945 r., na 3 dni przed wkroczeniem do Krakowa wojsk radzieckich.

Komendant obozu, Amon Goeth, został aresztowany przez władze niemieckie 13 września 1944 r. Oskarżono go o korupcję, handel na czarnym rynku oraz łamanie regulaminu obozowego, nie oskarżono jednak o morderstwa czy znęcanie się nad więźniami. Zwolniony z więzienia w styczniu 1945 z powodu cukrzycy, przebywał w sanatorium w Bad Tölz, gdzie tuż po zakończeniu wojny aresztowały go wojska amerykańskie. Uznany za zbrodniarza wojennego, został przekazany władzom polskim. Oskarżony o ludobójstwo i zbrodnie przeciwko ludzkości, stanął przed sądem i został skazany na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano 13 września 1946 r. w Krakowie.

Masowe egzekucje

Teren obozu stał się również miejscem masowych egzekucji, dokonywanych na polskich więźniach politycznych, Żydach ukrywających się w Krakowie oraz cywilnej ludności miasta. Skazanych przywożono w zakrytych ciężarówkach, między innymi z więzienia na ulicy Montelupich lub z siedziby Gestapo na Pomorskiej. Egzekucje odbywały się już poza ogrodzeniem obozu, po zachodniej stronie, na dwóch wzniesieniach dawnych austriackich szańców. Miejsca te zwane były przez więźniów C-Dołek (lub Lipowy Dołek) i H-Górka. Ciężarówki przyjeżdżały 3-4 razy w tygodniu, z reguły wczesnym rankiem. Na rozkaz esesmana skazani wyskakiwali z samochodu, rozbierali się, schodzili do wykopanego rowu i kładli twarzą do ziemi. Zastrzelonych przysypywano warstwą piasku i ziemi.

Wspomina Stella Müller-Madej:

„Następny dzień nie przyniósł nic nowego. Jak zwykle kilka niewielkich ciężarówek przywiozło ludzi na rozstrzelanie na Górce. W czasie pracy doszedł nas śpiew: „Jeszcze Polska nie…”, tu pieśń przerwała seria z karabinów. Następne transporty już nie śpiewały, ludziom zalepiano usta plastrami”.

„Dzisiaj znowu przyjechała ciężarówka na Górkę. Wyskakujący z niej ludzie , jak to ostatnio bywa, mają zaklejone usta. Muszą pedantycznie ułożyć zdjęte ubrania i stanąć nad swoim grobem. W tym transporcie jest dwoje dzieci, chłopczyk, sądząc po wzroście, może ma dziesięć, może dwanaście lat, dziewczynka nie więcej niż cztery. Chłopczyk rozbiera się pierwszy, szybko, bardzo szybko, potem rozbiera dziewczynkę. Objął małą, przycisnął jej główkę do swojego brzucha, stoją bez ruchu. Wszyscy w ostatnich sekundach swojego życia stoją równo.”

W innym z transportów przywieziono na rozstrzelanie cały orszak ślubny, z parą młodą, księdzem w sutannie, gośćmi weselnymi i orkiestrą.

Z początkiem 1944 roku dostarczono do Płaszowa materiały do budowy krematorium i komór gazowych, jednak być może ze względu na koszty i bliskość komór gazowych Oświęcimia, budowa została uznana za nieopłacalną i nigdy jej nie ukończono.
Wkrótce zwłoki zastrzelonych poczęto ekshumować i spalać na drewnianych platformach. W ten sposób wydobyto i spalono prawdopodobnie wszystkie ciała zakopane w rowach na H-Górce. Z drugiego masowego grobu, C-Dołka, przypuszczalnie nie wydobyto wszystkich ciał i do dziś spoczywają tam ludzkie kości. W taki sam sposób zlikwidowano masowy grób za żydowskim cmentarzem, gdzie były pochowane ofiary z krakowskiego getta. Relacje świadków mówią o wywiezieniu z obszaru obozu 17 ciężarówek ludzkich prochów. Część popiołów prawdopodobnie została rozsypana po całym jego terenie.

Praca w obozach koncentracyjnych

W dwunastoletniej historii obozów koncentracyjnych doszło do znaczącej ewolucji roli jaką miały spełniać. Początkowo stanowiły jeden ze środków terroryzowania własnego społeczeństwa. Pełniły rolę „obozów poprawczych” w których praca miała być elementem wychowawczym. Osadzano w nich przeciwników hitleryzmu, lub „elementy niepożądane” lecz mimo okrucieństw, jakim poddawano więźniów, nie były one miejscem zagłady.
W związku z wielomilionowym bezrobociem panującym w Niemczech, z ekonomicznego punktu widzenia, niemożliwe było wykorzystanie pracy więźniów w gospodarce. Dlatego praca będąc jednocześnie obowiązkiem, musiała być bezproduktywna, obliczona jedynie na wyniszczenie więźniów. Widmo kary, polegającej na niewolniczej pracy miał zastraszać społeczeństwo i odbierać wszelką chęć oporu wobec władzy.
Wraz z wychodzeniem z kryzysu, zmieniał się stosunek hitlerowców do pracy w obozach. Zapotrzebowanie na materiały budowlane, związane z projektem budowy autostrad i rozbudowy miast spowodowały, że Pohl, kierownik administracji SS utworzył spółkę wykorzystującą darmową pracę więźniów w kamieniołomach i żwirowniach.

Sytuacja zmieniła się po wybuchu wojny i aneksji kolejnych państw przez III Rzeszę. Wobec Polaków i narodów Europy Wschodniej, a przede wszystkim wobec Żydów, obozy stały się miejscem masowej eksterminacji, która w efekcie miała doprowadzić do całkowitego unicestwienia całych grup ludności.
Jeszcze przed sformułowaniem idei „ostatecznego rozwiązania” funkcjonowało pojęcie „wyniszczenia przez pracę” – z tym, że miała być to praca na rzecz gospodarki niemieckiej. Po zatrzymaniu się ofensywy niemieckiej w Rosji i przystąpieniu do wojny Stanów Zjednoczonych, władze Rzeszy zdały sobie sprawę, że potencjał gospodarczy Niemiec jest zbyt mały, by zrównoważyć potęgę militarną obu przeciwników. Jedynym wyjściem miało być wykorzystanie siły roboczej podbitych krajów na rzecz niemieckiej gospodarki. Na plan pierwszy wyszła konieczność zatrudniania wielotysięcznych mas w przemyśle zbrojeniowym. W celu zwiększenia zatrudnienia podjęto decyzję, aby zagładę Żydów ograniczyć do osób nienadających się do pracy, natomiast młodzi i zdrowi mieli być zatrudniani w przemyśle. Od tamtej pory datuje się dokonywanie selekcji, zarówno w miejscu zamieszkania (wykluczając z transportów rzemieślników i wykwalifikowanych robotników), a następnie w obozach, gdzie oddzielano osoby w pełni sił i kierowano je do pracy, a jednostki nieproduktywne kierując do komór gazowych.

W tym czasie obozy były jeszcze nieprzygotowane na przyjęcie tysięcy pracowników, wydano więc dyrektywę o „oczyszczaniu” obozów z chorych i wycieńczonych. Mordowanie ludzi niezdolnych do dalszej pracy było jednym ze sposobów utrzymania na wysokim poziomie wydajności więźniów, co zresztą było zagwarantowane umową o najem pracowników przez zakłady produkcyjne wykorzystujące więźniów.
Jednocześnie rozpoczęto gwałtowną rozbudowę obozów, zamieniając je w wielotysięczne ośrodki skupiające więźniów ze wszystkich podbitych krajów. Doszło do paradoksalnego układu zwrotnego: przy rozbudowie i utrzymaniu nowych wielkich obozów konieczne było zatrudnienie licznych grup więźniów, co w dużym stopniu ograniczało zatrudnianie ich w fabrykach zbrojeniowych. Dodatkową przeszkodą w realizacji planu zatrudniania więźniów w przemyśle, była wielka ich śmiertelność, oscylująca wokół 10%. W tej sytuacji wysunięto propozycję poprawienia warunków życia więźniów – wydano zgodę na przesyłanie paczek żywnościowych, ograniczenie kary chłosty do wyjątkowo ciężkich przewinień, zobowiązano lekarzy do poprawy warunków higienicznych w obozach, a także do poprawy opieki nad chorymi i rannymi więźniami przebywającymi w szpitalach. W tym też czasie zaniechano zabijania chorych zastrzykami fenolu i selekcji niepełnosprawnych do gazu.
Zakaz ten jednak nie obejmował Żydów, wobec których nie złagodzono zasady wyniszczenia przez pracę. W tym samym czasie, gdy gospodarka niemiecka potrzebowała kilku milionów robotników przemysłowych, zadaniem priorytetowym było całkowite eksterminowanie narodu żydowskiego.
W aspekcie deficytu siły roboczej w przemyśle i przeprowadzanej jednocześnie Zagłady – stosunek władz hitlerowskich do Żydów charakteryzowała daleko idąca niekonsekwencja. Mimo nasilającego się kryzysu militarnego, gospodarczego i finansowego angażowano wiele gałęzi przemysłu a także tabor kolejowy, tysiące żołnierzy i policjantów do przeprowadzenia „ostatecznego rozwiązania problemu żydowskiego”.

Zbrodnia katyńska-zbrodnia wojenna wszechczasów…

Katyń jest dla Polaków symbolem zbrodniczej polityki systemu sowieckiego wobec narodu polskiego. W stosunkach polsko-sowieckich lat 1917–1991 Katyń jest momentem kulminacyjnym. „Zbrodnia Katyńska” jest pojęciem umownym, odniesionym do jednego z miejsc eksterminacji polskiej elity przywódczej w latach II wojny światowej, najwcześniej odkrytego – lasu katyńskiego pod Smoleńskiem.

Zbrodnia Katyńska to skrytobójczy mord dokonany przez Sowietów na blisko 22 tysiącach obywatelach państwa polskiego, których – po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski 17 września 1939 r. – wzięto do niewoli lub aresztowano. Na podstawie tajnej decyzji Biura Politycznego Komitetu Centralnego Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) z 5 marca 1940 r., zgładzono strzałem w tył głowy około 15 tysięcy jeńców przetrzymywanych wcześniej w obozach specjalnych NKWD w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku oraz 7 tysięcy osób osadzonych w więzieniach zachodnich obwodów republik Ukraińskiej i Białoruskiej, tj. terenach wschodnich Polski, włączonych w 1939 r. do Związku Sowieckiego.

Ofiarami byli głównie znaczący obywatele państwa polskiego: oficerowie Wojska Polskiego i policji, urzędnicy administracji państwowej oraz przedstawiciele intelektualnych i kulturalnych elit Polski. Zginęli zakopani bezimiennie w masowych dołach cmentarnych – co najmniej w pięciu miejscach na terenie Związku Sowieckiego. Jeńcy z trzech obozów specjalnych NKWD transportowani byli pociągami w kwietniu–maju 1940 r. do miejsc egzekucji: Katynia (obóz w Kozielsku), Kalinina (obóz w Ostaszkowie), Charkowa (obóz w Starobielsku). Zabici w Kalininie (obecnie Twer) zakopani zostali w Miednoje. Pozostali, przetrzymywani w więzieniach i tam mordowani, grzebani byli w nieustalonych dotąd miejscach; znane są dwa w białoruskiej i ukraińskiej republice ZSRR (Kuropaty pod Mińskiem i Bykownia pod Kijowem).

Po wybuchu wojny niemiecko-sowieckiej i nawiązaniu oficjalnych stosunków przez Rząd Polski na Uchodźstwie i Rząd Związku Sowieckiego latem 1941 r., władze ZSRR nie przekazały Polakom – mimo ich starań – jakichkolwiek informacji w sprawie „zaginionych”. ZSRR zerwał sojusz w kwietniu 1943 r., kiedy stacjonująca w rejonie Smoleńska armia niemiecka odkryła cmentarzysko w lesie katyńskim i zaatakowała propagandowo ZSRR. Władze sowieckie odpowiedziały taktyką zrzucenia winy na Niemców, którzy rzekomo mieli wymordować Polaków po wejściu na te tereny w 1941 roku. Stalin, korzystając z pretekstu „oszczerstw wobec ZSRR”, zerwał stosunki z Rządem Polskim na Uchodźstwie (w Londynie).

Sprawa „katyńska” była przez cały okres ZSRR jedną z najściślej strzeżonych tajemnic Kremla. Gdy po zakończeniu II wojny, podczas procesów norymberskich Związkowi Sowieckiemu nie udało się obarczyć winą za ten mord Niemców (ale zarazem udało mu się uniknąć poddania osądowi win ZSRR), władze sowieckie na stałe przyjęły wbrew faktom wykładnię „kłamstwa katyńskiego”: Sowieci nie mają nic wspólnego z mordem na polskich oficerach – za wszystko odpowiedzialny jest niemiecki faszyzm …

Zbrodnia Katyńska nie była zdarzeniem wyizolowanym. Była następstwem różnic ustrojowych, sowieckiego dążenia do stworzenia państwa światowego proletariatu i narastającej wrogości między Rosją sowiecką a przedwojenną Polską. Gdy po finale wojny polsko-bolszewickiej w 1920 roku, zwycięskim dla Polski, Sowieci musieli na wiele lat pożegnać się z eksportem rewolucji na Zachód, a sam Stalin krytykowany był za swe znaczące błędy na froncie polskim – władze sowieckie uznały zachodniego sąsiada za sztandarowego wroga. W trakcie Wielkiego Terroru w ZSRR w latach 1937–1938, który miał na celu spacyfikowanie tlącego się w całej Rosji antybolszewickiego buntu, Sowieci tępili z wyjątkową zaciekłością polskie środowiska na swym terenie. Zabito wówczas strzałem w tył głowy ponad 70 tysięcy Polaków (obywateli sowieckich). Co dziesiąta ofiara Wielkiego Terroru związana była z Polską. Dopracowano wówczas w ZSRR mechanizm masowych eksterminacji.

Gdy we wrześniu 1939 r. Stalin, po zawiązaniu sojuszu z Hitlerem, zaatakował broniącą się przed Niemcami Polskę, jednym z jego celów było trwałe zniszczenie polskiej państwowości. Od pierwszych chwil tej agresji, Sowieci konsekwentnie izolowali (lub zabijali na miejscu) tych, których uznawali za reprezentantów grupy przywódczej niszczonego państwa, szczególnie kadrę oficerską. Można przypuszczać, iż władze sowieckie z góry planowały ich systemową eliminację – podobnie jak zaplanowali to naziści w „swojej” części okupowanej Polski. Wobec tych aresztowanych Sowieci nie stosowali reguł prawa międzynarodowego, także dlatego z taką konsekwencją trwali później przy sformułowanym przez siebie kłamstwie.

Po zerwaniu stosunków z Polską w 1943 roku, a następnie opanowaniu jej terenów w latach 1944–1945 Związek Radziecki aż do lat 80. kontrolował podporządkowany sobie kraj, zarządzany przez marionetkowe ekipy podległe komunistycznemu imperium. W tym okresie żądanie prawdy o „Katyniu” traktowane było jako akt wrogi nie tylko wobec ZSRR, ale i PRL. Polska powojenna została bowiem wprzęgnięta w tryby „kłamstwa katyńskiego”. Po zmianach systemowych w całym bloku sowieckim (1989–1991), żądanie wyjaśnienia prawdy o „Katyniu” pojawiło się także po rosyjskiej stronie. Wielu Rosjan pomagało w dochodzeniu do prawdy o tej zbrodni. W latach 1990–1992 ujawniono główne dokumenty „katyńskie”, w tym decyzję BP KC WKP(b) z 5 marca 1940 r., podpisaną między innymi przez Stalina. W sierpniu 1993 r. grupa rosyjskich historyków opracowała w Moskwie wyczerpującą ekspertyzę, uczciwie przedstawiającą przebieg zbrodni i późniejszego kłamstwa o niej.

Do sądzenia winnych za tę zbrodnię nigdy nie doszło. Chociaż znani są ci, którzy decyzję o niej podjęli, a także ponad stu wykonawców (ujawniona została lista nagrodzonych za akcję „rozładowania obozów”). Jednak śledztwo po stronie rosyjskiej zostało przerwane, a władze Rosji odmawiają komentarzy na ten temat. Nikt w tej sprawie nie został i już nie zostanie ukarany.

Po zbrodni istnieje materialny ślad. Trzy zbudowane przez Polaków cmentarze – w Katyniu, Miednoje i Charkowie – gdzie każdy z blisko 15 tysięcy polskich jeńców jest imiennie upamiętniony. To wyjątek na cmentarzyskach pozostałych po zbrodniach władzy sowieckiej.

Galeria katyńska-by zobaczyć galerię kliknij TU

Sprawozdanie z Auschwitz -Horror obozowy

Auschwitz – miejsce, które przemawia do nas historią II wojny światowej. 24 maja 2005 zapamiętam do końca życie. To właśnie wtedy odwiedziłem osławiony Oświęcim – miasto małe, lecz znane na cały świat. Niestety, sławę tę wypracowała obecność na terenie miejscowości obozu koncentracyjnego „KL Auschwitz”. Odwiedziny w tym największym cmentarzu świata miały wymiar nie tylko historyczny. Będąc świadkiem w centrum zła II wojny światowej, czuje się wiele. Żal, smutek, ale i wściekłość. Momentami brakuje tu już historycznego zafascynowania. Z drugiej strony patrząc, nie myśląc o ofiarach hitlerowskiej fabryki śmierci, przemówi do nas historia. Budynki, zdjęcia, kamienie, narzędzia – to wszystko odkryje przed nami fascynujące rzeczy. Każdy usłyszy inną opowieść, odległe czasy staną się bliższymi niż kiedykolwiek i gdziekolwiek indziej.
Niedawno obchodziliśmy rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz. Wiele mówiło się o historii obozu, jeszcze więcej o przemocy nazistowskich oprawców. Obóz pracy, jakim był Auschwitz I pochłonął tysiące ofiar. Pobliska Brzezinka, znana szerzej jako Birkenau, na zawsze pozostanie cmentarzem. Ruiny, zgliszcza – tyle pozostało z hitlerowskiej fabryki śmierci. Tam każdy więzień miał swoją historię. Zajeżdżając na peron nie wiedział jeszcze, jak skończy. Większość trafiała do komór gazowych. Los przyjeżdżających do Auschwitz był w końcowej fazie wojny mocno schematyczny – krótka selekcja, a następnie droga do komory gazowej, gdzie kończyło się życie tysięcy ofiar. Niełatwo jest teraz odtworzyć nazwiska i ilość zamordowanych więźniów, choć przecież do dyspozycji mamy statystyki obozowe oraz wypowiedzi Rudolfa Hössa, który zeznawał przed Trybunałem Wojskowym w Norymberdze.Zazwyczaj pobyt więźnia w Auschwitz trwał 3 miesiące – niewielu było odporniejszych na życie w ciągłym strachu, kampanię obelg i kpin ze strony strażników. Lecz to ludzie ludziom zgotowali ten los… 1950 kg. włosów, tysiące kilogramów sprzętów codziennego użytku oraz ubrań – dzisiaj widzimy to w oświęcimskim muzeum – wszystko zasilić miało przemysł III Rzeszy. Realizowana polityka „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, którą rozpoczęła konferencja w Wannsee, przyniosła gwałt i terror na niespotykaną do tej pory skalę. Prześmiewcze słowa „Arbeit macht Frei” pokazują jedynie, jaki stosunek do tzw. „podludzi” mieli oprawcy Adolfa Hitlera. Patrząc na drut kolczasty, otaczający obóz zarówno pracy, jak i śmierci, myślałem – stąd się nie da uciec. Myliłem się. Było ponad 800 śmiałków, z których tylko 144 udało się bezpiecznie wydostać z obozu i nie zostać złapanym. Widziałem cele śmierci, w jednej z nich zginął Maksymilian Kolbe, decydując się umrzeć za jednego ze współwzięźniów. Nasza grupa zobaczyła specjalne miejsca, w których więźniowie odbywali kary – zarówno ciemnice, jak i zwykłe cele. I nasuwało się pytanie – dlaczego? Wyprawę zwieńczyło obejrzenie filmu archiwalnego, który zmontowano na podstawie dokumentów sowieckich. W pewnym momencie na sali rozległ się śmiech. Wśród przebywających zapanowała konsternacja, bo przecież, jak można się śmiać oglądając jedną z największych zbrodni w dziejach ludzkości? Widocznie jednak nie dorośliśmy jako naród, oczywiście w zdecydowanej większości zachowujemy się adekwatnie do miejsca, w którym przebywamy, do umiejętności współczucia. Oby kiedyś młodzież potrafiła zrozumieć czym był terror, eksterminacja i dramat na niewyobrażalną skalę.
II wojna światowa zostawiła po sobie ogromny ślad. I nie jest to już ślad, którego możemy dotknąć, to nie stosy butów, czy walizek. To ślad w psychice człowieka – ślad niemożliwy do zatarcia.

Karl Frenzel -Bestia Sobiboru

Karl Frenzel urodzony dnia 28 sierpnia 1911 roku był zbrodniarzem hitlerowskim oraz członkiem załogi obozu w Sobiborze w randze SS Oberscharfuhera .Od roku 1930 był członkiem partii NSDAP i SA.Pracował także w fabryce amunicji w mieście Gruneburg.W zamian za bezgraniczne oddanie narodowemu socjalizmowi za co został osobiście uhonorowany przez Adolfa Hitlera.Nominacja ta zmotywowała go do dalszego działania na rzecz państwa nazistów.Brał udział w szeroko zakrojonej akcji T4.

Działalność w Sobiborze

Karl Frenzel okrutnie wpisał się w karty obozu sobiborskiego.Obok Gustawa Wagnera był najokrutniejszym członkiem załogi tegoż obozu.Jego sadystyczne zachowanie napawało lękiem wszystkich więźniów ale i nie tylko.Jego bestialskie zachowanie było haniebnym przykładem okrucieństwa SS-Manów wobec więźniów.W obozie pełnił funkcje kierownika obozuI oraz kierownika tak zwanego Bahnhof kommando.Komando to zajmowało się rozładowywaniem przychodzących transportów do obozu w Sobiborze.Obok Gustawa Wagnera był wykonawcą selekcji do pieca.Przez krótki czas pełnił funkcję komendanta Sobiboru pod nieobecność Paula Reichleitnera.

Dalsze życie Karla Frenzla

Wojna się kończyła i Frenzla aresztowały wojska amerykańskie.Umieszczono go w obozie jenieckim na terenie Monachium.Pod koniec roku 1945 został zwolniony z obozu jenieckiego i zatrudnił się jako technik oświetleniowy w teatrze w Getyndze.Ostateczne aresztowanie nastąpiło dnia 22 marca 1962 roku.Jako jedyny z pośród wszystkich sądzonych w procesie załogi Sobiboru został skazany na dożywocie za zabicie 9 więźniów(zrobił to własnymi rękami) oraz za współudział w mordzie około 160 tysięcy innych więźniów.Ze względu na słabe zdrowie został zwolniony z więzienia w roku 1996.Niedługo po tym fakcie zmarł w Hanowerze.

Richard Thomalla-Budowniczy Treblinki,Bełżca i Sobiboru

Richard Thomalla zapisał się w historii jako zbrodniarz wojenny najwyższej klasy.Sumiennie wykonywał rozkazy „Panów z góry”

Richard Thomalla urodził się 23 października 1903 roku w miejscowości Annhoff co po Polsku znaczy Gniewkowice.Wraz z Theodorem Eickem był budowniczym obozów śmierci w ramach Akcji Reinhardt .
Thomalla początku istnienia obozów w Treblince,Sobiborze oraz Bełżcu.

Richard Thomalla został rozstrzelany w 1945 roku na ówczesnej Czechosłowacji w miejscowości Jiczyn (z niemieckiego Jitschin)

65 rocznica wyzwolenia obozu Stutthoff przed nami!

Dyrektor Muzeum Pan Piotr Tarnowski zaprasza na obchody 65 rocznicy wyzwolenia KL Stutthof dnia
9 maja o godzinie 11:00  pod specjalnym patronatem Marszałka Senatu RP Bogdana Borusewicza.

Zapraszam na nie serdecznie wraz z Panem Piotrem Tarnowskim,dyrektorem Muzeum w Sztutowie.

Program uroczystości do pobrania TU

Andrzej Bartoszyński”Nieletnim wstęp wzbroniony”-Wspomnienia z pobytu na Pawiaku i w obozie Gross Rosen

O czym jest książka?

„Nieletnim wstęp wzbroniony” to wspomnienia Andrzeja Bartoszyńskiego z lat 1939-1945.Gdy wojna wybucha autor ma 11 lat i jest wychowany w atmosferze patriotyzmu,wstępuje później do organizacji Szare szeregi za co zostaje aresztowany.Andrzej Bartoszyński zostaje osadzony na Pawiaku a następnie w obozie koncentracyjnym Gross Rosen oraz filii obozu Flossenburg koło Litomierzyc.Bartoszyński pisze wspomnienia z tych miejsc jako dorzały emocjonalnie i fizyczne człowiek, mimo to potrafi ukazać tragizm sytuacji widziany oczyma 11 letniego chłopca,jego pobyt w obozach oraz na Pawiaku oraz obraz okupacji widziany oczyma dziecka.

Moja opinia: książka ciekawa i niezwykle przejmująca do głębi.Czytelnik przeniesie się w czasy okupacji i utożsami się razem z bohaterem.Polecam gorąco!

Książkę można dostać w bibliotekach publicznych oraz antykwariatach!

Aleksander „Sasza”Peczerski-Bohater Sobiboru

Aleksander „Sasza” Peczerski jest ważną i pozytywną postacią w historii nie tylko Sobiboru, ale i II wojny światowej.Postrzegany jest do dziś jako dobry organizator ruchu oporu oraz powstania w Sobiborze.Postaram się Państwu przybliżyć w jak najlepszym stopniu jego życiorys.

Życie „Saszy” przed II wojną światową

Aleksander „Sasza” Peczerski przyszedł na świat 22 lutego 1909 w miejscowości Krzemieńczuk na Ukrainie,był oficerem Armii Czerwonej oraz organizatorem jedynego udanego powstania więźniów w Sobiborze.Przed wojną pracował jako elektryk w zakładach naprawczych parowozów w Kamieńczuku.

Czasy wojenne

Już w pierwszym dniu napaści nazistowskich Niemiec na ZSR Peczerski został powołany do wojska ze stopniem wojskowym porucznik rezerwy/Nadeszła jesień 1941 roku i Aleksander „Sasza” Peczerski otrzymał awans do stopnia porucznika ponieważ jego odwaga uratowała życie rannego dowódcy wojsk radzieckich.Niestety w karierze Peczerskiego były i porażki.Pamiętnego roku 1941 podczas tak zwanej akcji „Tajfun” dostał się do niewoli niemieckiej.Przetransportowano go do obozu w Mińsku, gdzie już w lutym 1942 roku zaplanował nieudaną ucieczkę z kilkoma jeńcami.Przy okazji tegoż zdarzenia wyszło na jaw że Aleksander jest Żydem.Przetransportowany został w dniu 23 września 1943 roku do obozu w Sobiborze który nie cieszył się dobrym zdaniem wśród ogółu.

Zbuntowany „Sasza” czyli bunt w Sobiborze

Doświadczenie militarne oraz mądrość Peczerskiego zaowocowało udanym buntem w Sobiborze potocznie zwanym ucieczką z Sobiboru która zakończyła się pełnym sukcesem.Wolność odzyskało około trzystu więźniów w tym i Aleksander Peczerski wraz z Thomasem Toivi Blattem.Zabito w sprytny i przemyślany sposób kilkunastu SS-manów.Opisał to Thomas Blatt w książce pod tytułem „Sobibór zapomniane powstanie”,został również nakręcony film pod tytułem „Ucieczka z Sobiboru”O planach ucieczki wiedziało nie wielu więźniów,sam plan opracował i wykonał przy wydatnej pomocy współwięźniów Peczerski.

Peczerski po buncie w Sobiborze

W raz z toważyszami broni Sasza po buncie dostał się do partyzantki na Białorusi.Odłączył się od współwięźniów i podążył ku frontowi.Wraz z zajęciem terenów Białorusi został posądzony o zdradę narodu/W ramach kary skierowano go do batalionu karnego gdzie dosłużył się stopnia kapitana.W Moskwie poznał swoją żonę Olgę Kotową.W roku 1946 została opublikowana praca na temat przeżyć Peczerskiego w Sobiborskim obozie,publikacja odbyła się w Usa w tak zwanej „Czarnej księdze”.Praca ta jest świadectwem Holocaustu.

Źyvie „Saszy” po wojnie

Sasza po zakończeniu wojny pracował w teatrze.Nadszedł rok 1948 i Peczerski stracił pracę na skutek antysemickiej kampanii.Przez długi czas po stracie pracy utrzymywała go żona Olga Kotowa którą poznał w szpitalu w Moskwie.Po śmierci przywódcy ZSRR Stalina Peczerski znalazł posadę w fabryce maszyn rolniczych,jak twierdził „Sasza” po wojnie został zesłany do gułagu z którego został zwolniony na skutek wielu pytań o jego los w Sobiborze.Aleksander Peczerski brał udział w procesie przed sądem w sprawie Sobiboru/Zmarł w Rostowie 19 stycznia 1990 roku w wieku 81 lat.Nie otrzymał żadnego nawet najdrobniejszego odznaczenia za postawę w Sobiborze zarówno od władz ZSRR jak i rosyjskich.W 2007 roku odsłonięto tablicę pamiątkową na ścianie rodzinnego domu,jednak postacią wielką stał się dzięki filmowi „Ucieczka z Sobiboru”

Więźniarskie marsze śmierci-Ucieczki nazistów przed aliantami.

Witam Państwa,czasy nazistowskie były przepełnione wojną i terrorem.Jedną z form terroru były popularnie zwane przez więźniów obozów koncentracyjnych marsze śmierci.Historię tego haniebnego procederu postaram się przybliżyć w tym artykule.

Marsze śmierci były organizowane przez władzę poszczególnych obozów koncentracyjnych w celu uniknięcia starcia z wojskami alianckimi.Tą formę terroru zaczęto stosować pod koniec wojny,gdy naziści odnosili wiele porażek na frontach.Zazwyczaj marsze śmierci organizowane były parę dni przed nadejściem frontu.Przed marszami SS-mani zacierali ślady swojej zbrodniczej działalności.Więźniowie za równo przed marszem jak i w trakcie byli wyczerpani fizycznie i psychicznie,wędrowali oni przeważnie do III Rzeszy

Ofiary marszu śmierci Oświęcim Wodzisław Śląski
17 stycznia 1944 roku wymaszerowały pierwsze grupy więźniów z Auschwitz ewakuowanych do innych obozów pod kryptonimem Karla. Za główna przyczynę ewakuacji uważa się przyspieszoną ofensywę wiślańsko- odrzańską wojsk sowieckich, która miała uratować obóz. Według danych archiwalnych dowiadujemy się, iż kolumny miały składać się wyłącznie ze zdrowych mężczyzn – w praktyce jednak uczestnikami marszu było wielu chorych. Więźniowie szli pieszo, bez żywności, w czasie wielkich mrozów. Tak naprawdę Esesmani nie nadążali zabijać więźniów, którzy z braku sił nie byli w stanie maszerować dalej.

Najwcześniej bo 17 stycznia wymaszerowały kolumny więźniów z podobozów z Neu Dachs z Jaworzna i Sosnowca, a najpóźniej z podobozu Blechhamer w Blachowni Śląskiej. Trasy tych marszów wiodły przez Pszczynę do Wodzisławia, oraz z Oświęcimia przez Tychy, Mikołów do Gliwic. Najdłuższą trasę około 250 km do pokonania mieli jednak więźniowie z podobozu w Jaworznie.

Marsz nadzorowany był przez uzbrojonych esesmanów, którzy zabijali tych, którzy nie mieli już sił, aby iść dalej. Dziś świadectwem są liczne zbiorowe mogiły, w których spoczywają kobiety i mężczyźni, oraz dzieci. W miejscowościach na trasach marszów ludzie głównie z Górnego Śląska ratowali więźniów, a zbiegłych z kolumn ukrywali w swych domach.

Więźniów z Auschwitz, którzy przetrzymali marsze wywożono pomimo przenikliwego chłodu pociągami z otwartymi wagonami między innymi przez Czechy i Morawy do Obozów Mauthausen, Buchenwald. Wielu jednak, którzy przetrwali Marsze Śmierci zginęło w obozach w głębi Rzeszy.

Początek wielkiej ofensywy Armii Czerwonej w styczniu 1945 r. przyniósł więźniom( jeńcom cywilnym, politycznym i Żydom) Stutthofu nadzieje na zasadnicze zmiany. Więźniowie wiedzieli, iż będzie to ofensywa zwycięska i być może ostatnia. Podejrzewano jednak, iż Stutthof będzie ewakuowany- łudzono się jednak, iż władze hitlerowskie nie zdążą z ewakuacja obozu. Tym czasem Niemcy pakowali zawartość magazynów, wywozili maszyny i zapasy surowców z warsztatów obozu.

25 stycznia 1945 o godzinie 6.00 rozpoczęła się ewakuacja piesza zasadniczej większości więźniów obozu w Stutthofie. Opuściło wtedy obóz około 25 414 więźniów. Rozkaz podpisany przez komendanta obozu Hoppego o zarządzeniu ewakuacji wydał wyższy dowódca SS i policji generał der Waffen SS Katm. W obozie zostali tylko chorzy i niezbędni do likwidacji obozu.

Planowana droga transportowa miała prowadzić ze Stutthofu, dalej przez Mikoszewo, Szewce, Błotnik, Cedry Małe, Cedry Wielkie, Trutnowy, Pruszcz Gdański, Straszyn, Bąkowo, Lublewo, Kolbudy, Niestępowo, Żukowo, Przodkowo, Załęże, Pomieczyno, Luzino, Godetowo, Lębork. Drogę tę przewidziano na siedem dni marszu. Więźniowie podzielono na kolumny liczące po około 1500 ludzi każda, które miały maszerować piątkami. Musiała być zachowana odległość pomiędzy kolumnami około 7 km. Każda z kolumn miała mieć jednego podoficera, pomocników transportu, pracowników ochrony uzbrojonych w pistolety maszynowe i granaty ręczne, oraz dowódcę sztafety psów wraz z psiarnią. Ponadto do rozeznania drogi i przygotowywania kwater wydzielono jednego podoficera i dziesięciu ludzi. Na drogę każdemu wydano prowiant w postaci pół bochenka chleba i pół kostki margaryny. tak rozpoczął się upiorny marsz dla niektórych ostatni w życiu, z uwago na to, iż tempo marszu dla niektórych okazało się mordercze.

Złe warunki atmosferyczne, postoje, konieczność stania po drodze na śniegu pod gołym niebem, marsz, aż do zmroku drogami wysoko zasypanymi śniegiem przy 15 czy nawet 20 stopniowym mrozie dawały swoje. Głód i zmęczenie fizyczne doprowadziło do kompletnego wyczerpania. Dobijanie więźniów podczas marszu było zjawiskiem masowym i dość częstym.

Sytuacja dla więźniów Stutthofu zmieniła się na lepsze, z chwilą przejścia dawnej granicy pomiędzy Wolnym Miastem Gdańsk, a Pomorzem. Natychmiast poszła wieść, iż Stutthof idzie i zmobilizowało to całe społeczeństwo polskie i wszystkie polskie organizacje podziemne do pomocy, aby ułatwić ucieczkę, oraz dostarczyć żywność, oraz ciepłą odzież.

Esesmani na początku oczywiście interweniowali, ale akcja ta była na tyle masowa, że nie mogli zaprzestać interwencji polskiej.

Po 10 – 12 dniowym marszu Ci, którzy przeżyli dotarli do tymczasowych miejsc pobytu, na ogół w stanie całkowitego wyczerpania. Więźniów rozlokowano w pobliżu Lęborka w obozie RAD pod Rybnem, we wsiach Gęś, Łówcz Wielki, Nawcz, oraz Toliszczek, gdzie ulokowano kolumny żeńskie.

Los wszystkich był jednak podobny. Wszędzie panował straszliwy głód, wybuchały epidemie tyfusu i krwawej dyzenterii. Ludzie padali, jak muchy. Niemcy ciężej chorych prowadzili nad wykopany rów i spychali ich w doły.

Ostatecznie w wyniku marszu śmierci z zimna zmarło conajmniej 12 tys. więźniów, a około 4 tysiące więźniów rozstrzelano i utopiono w morzu. Inni z kolei zostali wysłani do Niemiec, do KL Neuengamme i do innych mniejszych obozów.

W połowie marca Armia Czerwona i Wojsko Polskie dotarło do Bałtyku, odcinając w ten sposób Pomorze od Rzeszy. Wojsko niemieckie w tej sytuacji ciężko chorych zostawiło w Rybnie, a reszta z więźniów dotarła do Pucka.

W Pucku Niemcy zamierzali pozostałych więźniów załadować na okręty wojenne. Nie udało im się to, ponieważ przeszkodziła im w tym Armia Czerwona.

Początki obozu koncentracyjnego w Gross Rosen sięgają maja 1940 r.

Po Majdanku, Oświęcimiu w Polsce, Herzogenbush w Holandi i Netzweiler w Badeni- Witembergi Gross Rosen był piątym obozem koncentracyjnym, który hitlerowska III Rzesza traciła w wyniku zwycięskiej ofensywy aliantów. Bardzo dużo więźniów ginęło w transportach ewakuacyjnych, które odbywały się drogą pieszą w głąb Rzeszy.

Tu każdy kto zasłabł, lub z braku siły na chwilę zwolnił tempa marszu zostawał zastrzelony przez SS-mana. Kilka kolumn zdołało wyzwolić na trasach przemarszu zmotoryzowane odziały Armii Radzieckiej i II Armii Wojska Polskiego. Więźniów Gross Rosen rozwieziono głownie do obozów Mauthausen, Flossenburg, Buchenwald, Sachenhausen, Bergen Belsen i Dachau.

W dniach od 17-22 lipca 1944 r. wyruszył marsz śmierci z Majdanka niemieckiego obozu koncentracyjnego, oraz jenieckiego w Lublinie powstałego w 1941 r. Na wieść o zbliżeniu się Armii Czerwonej Niemcy rozpoczęli ewakuację. W dniu 22 lipca w dzień wyzwolenia Lublina, Niemcom udało się ewakuować około 1000 więźniów w tym kobiety i dzieci do obozu w AuschwitzMarsze śmierci prowadziły tak naprawdę donikąd. Były one przedłużeniem cierpień, jakich więźniowie doznali w obozach. Więźniowie nie mieli wyboru: iść, czy nie iść. O tym kto weźmie udział w marszu decydowały władze obozowe, a nie sami więźniowie. Samo nie zgodzenie się na marsz powodował wyrok śmierci na miejscu.

Co do pozostania więźniów w obozie to z reguły władze obozowe mordowały niedobitków, pozostawiając przy życiu taką liczbę więźniów, jaka była konieczna do zacierania śladów „działalności” władz danego obozu. Jedni wychodzili na tym dobrze, a inni bardzo źle.

Marsze pochłonęły wiele tysięcy ofiar, które umierały z niedożywienia, zimna, doznanych ran, i wycieńczenia. Dla wymęczonych ofiar każdy kilometr był wielkim poświęceniem. Szli w temperaturze poniżej 20C. Nawet ci więźniowie, którzy wyszli z obozu w stosunkowo dobrej kondycji fizycznej, nie byli w stanie sprostać trudom marszu. Wyznaczone uprzednio trasy w większości zajmowała ewakuowana niemiecka ludność cywilna i cofające się jednostki Wehrmachtu. Nie można było kontynuować marszu, musiano czekać aż drogi będą wolne. Niektórzy dowódcy podejmowali na własną rękę decyzję o zmianie trasy i prowadzili kolumny bocznymi drogami, jeszcze bardziej trudnymi do przebycia. Często maszerowano nocą. Miejsca postoju wybierano przypadkowo.

Nie było przygotowanych ani miejsc noclegowych ani wyżywienia. Przez pierwsze 3 dni marszu więźniowie nie otrzymali żadnego posiłku. Na nocleg zamykano ich w stodołach, dużych oborach i innych pomieszczeniach gospodarskich, a także w kościołach. Najtrudniejszy dla więźniów okres rozpoczął się 3-4 dnia marszu, kiedy pogoda znacznie pogorszyła się, był mróz, padał gęsty śnieg, oraz wiał wiatr. Padających na śnieg i nie mogących dotrzymać kroku maszerującym rozstrzeliwano. Paradoks, ale można w przybliżeniu założyć, że 1 marsz śmierci pochłonął prawie tyle samo ofiar ile zginęło w zatopionych trzech niemieckich okrętach ewakuacyjnych (Goya, Steuben, Gustloff).

Krajobraz można by było powiedzieć codziennie był ten sam. Wzdłuż drogi leżeli martwi z poprzednich marszów śmierci zabici przez niemieckich esesmanów z poprzednich kolumn. Widok był zawsze taki sam: pasiasta kurtka, pasiaste spodnie, nagie chude dłonie i rany.

Ze wspomnień tych, którzy przeżyli, albo tych którzy oglądali ostanie etapy marszów wynika, iż widzieli oni najbardziej przerażające widoki w swoim życiu. Ludzie doznawali szoku i nie mogli uwierzyć, iż człowieka można było tak poniżyć i zagłodzić. Najbardziej zdumiewające było to, jak człowiek tak wychudzony może to wszystko przeżyć. Ponadto wszędzie panował brud, co doprowadzał do wielu chorób i epidemii. Człowiek w obecnych czasach nie jest w stanie uwierzyć, że coś takiego miało miejsce.

Dziś na trasach marszów śmierci znajdują się liczne pomniki upamiętniające tamte wydarzenia. Liczbę zmarłych szacuje się na około 6 tysięcy, z tego znaleziono i pochowano zaledwie jedną szóstą.
 
Adnotacja:ilustracja pochodzi ze zbiorów Państwowego muzeum w Oświęcimiu

KL Bad Sulza-„leczniczy” obóz koncentracyjny

Bad Sulza jest to mała miejscowość wypoczynkowa położona w Turyngii.Właśnie w tej miejscowości istniał ów „leczniczy” obóz śmierci.

Pozostałości po obozie koncentracyjnym w miejscowości Bad Sulza

Dzieje obozu KL Bad Sulz

Obóz w miejscowości Bad Sulza istniał w latach 1933-1937.Został stworzony ze względu na doświadczenia obozu w Dachau.Jego lokalizacja była ściśle uwarunkowana ze względu na Żydów,obóz ten bowiem mieścił się przy sanatorium wybudowanym na potrzeby nazistów i SS.W późniejszym czasie obóz ten zmienił rolę z obozu koncentracyjnego na obóz jeniecki tak zwany stalag.

Więźniowie KL Bad Sulza

W obozie Bad Sulza byli bardzo zróżnicowani pod względem narodowościowym.Początkowo do obozu kierowano głównie Niemców tj.opozycje hitlerowską,świadków Jehowy oraz homoseksualistów.Z biegiem czasu do obozu przywożono Żydów ale także i Romów.Więźniowie pracowali za darmo i za marne pożywienie.Było tak w każdym obozie jaki istniał za czasów reżimu nazistowskiego.Więźniowie byli bici i szykanowani podczas pracy.Jak w każdym obozie odbywały się apele na tak zwanym appelplatzu czyli placu apelowym.Sprawą co dzienną były egzekucje.W obozie przebywało 1000 -1500 więźniów.Nie jest znana dokładna liczba ofiar obozu w Bad Sulza,trudno ją ustalić ze względu na to,że nie zachowały się żadne dokumenty na temat więźniów tegoż obozu.

Dzieje powojenne KL Bad Sulza

Nie istnieje żadne muzeum upamiętniające istnienie obozu,jedynie co na to wskazuje to tablica pamiątkowa upamiętniająca obóz.Dziś na terenie obozu istnieje wielki basen kąpielowy z którego korzystają kuracjusze przybywający do miejscowości Bad Sulza.

Heinrich Himmler -Prawa ręka Hitlera

Heinrich Himmler urodził się 7 października 1900 roku w Monachium,zmarł dnia 23 maja 1945 w miejscowości Luneburg.Jeden z głównych przywódców III Rzeszy,zbrodniarz wojenny,prawa ręka Adolfa Hitlera .Główny pomysłodawca i szef kolejno SS i Gestapo,wziął udział w 1923 roku w Puczu monachijskim, był członkiem towarzystwa okultystycznego Thule.Dnia 20 marca 1933 powstał wzorcowy obóz w Dachau.Kierował od 1934 Gestapo-schedę przejął po Hermanie Goeringu.Uczestniczył w tzw,Nocy długich Noży,w roku 1939 zostaje komisarzem Rzeszy do spraw umacniania jedności narodowej.Pierwszym planem do zrealizowania jako komisarz III Rzeszy były deportacje Żydów oraz Polaków z zajętych terenów które zostały włączone do Rzeszy.Dnia 24 kwietnia 1940 roku na rozkaz Himmlera powstał obóz w Oświęcimiu . W czerwcu 1941 roku na polecenie Himmlera wybudowano w Auschwitz komory gazowe do mordowania więźniów.Dzień 20 kwietnia 1945 roku był dniem klęski Himmlera,powiernik Hitlera i gorliwy naśladowca swego „Pana”stracił członkostwo w NSDAP Dnia 8 kwietnia 1945 roku został zidentyfikowany na podstawie fałszywych dokumentów w Luneburgu.Zmarł prawdopodobnie po zażyciu cyjanku potasu.Nie jest to jednak pewne.Akta na temat Himmlera zostały utajnione na okres 100 lat czyli do 2045 roku.