Wspomnienia obozowe wyrazem dramatu i przestrogi przyszłych pokoleń- wybór wspomnień obozowych

Po krótkim ale jakże wnikliwym myśleniu postanowiłem przybliżyć Państwu historię życia więźniów w poszczególnych obozach koncentracyjnych na podstawie ich wspomnień.Zapraszam do lektury i głębokich przemyśleń.

Kropla wody w tym czasie była marzeniem, toteż pewnego dnia, kiedy zobaczyłam jakąś miskę z płynem, którą przyniosła jedna z koleżanek, rzuciłam się łapczywie do picia. Dopiero później dowiedziałam się, że przez kilka dni pod rząd piłam mocz, oszczędzając każdą kropelkę.

Wspomnienia nieznanej więźniarki KL STUTTHOF

Trupy leżały dookoła baraków całymi tygodniami. Ciemniały i zatruwały powietrze, a co dzień przybywały nowe. Piece w krematorium były przeciążone. Pewnej nocy wybuchł pożar i spłonął budynek krematorium. Piece jednak zostały prawie nie naruszone, tak że mogły pracować już następnego dnia. W tej sytuacji Kommando (…) zaczęło wielką ciężarówką wywozić trupy z obozu na wielki plac poza drutami. Tam ułożono ogromny stos zwłok na przemian z drzewem, następnie polewano łatwopalnymi materiałami i w ten sposób spalono jednorazowo w szybkim tempie około tysiąca trupów. W styczniu stos płonął prawie co trzecią noc.

Wspomnienia Aldo Corello z okresu końcowego istnienia KL STUTTHOF

Zgniłe deski, wąskie przejście. Droga do wolności prowadziła przez gówna. Smród dusił, ale przeszedłem, a wraz ze mną dwóch żydowskich chłopaków.

Wspomnienia Alojzego Przybałki -ucieczka przez obozowe latryny KL AUSCHWITZ

Przeczytajcie Państwo również książkę G.Sztolera

Można ją pobrać z serwera Storage.

Grzegorz Sztoler – „Ścieżki śląskie„(serwer Storage)

Zapraszam do czytania wspomnień!

Wstrząsające wspomnienia więźniów z obozu w Oświęcimiu

Znalazłem wstrząsające wspomnienia więźnia z Auschwitz Birkenau.Do Oświęcimia trafił gdy miał 21 lat.

Oto wspomnienia:

– Musiałem nosić cegły i budować kolejne bloki dla ludzi z kolejnych transportów – wspomina Józef Drożdż (92 l.), który co roku przyjeżdża na obchody wyzwolenia Auschwitz. – Mieszkałem w ciasnej celi z 40 współwięźniami, spałem na zawszonym sienniku. Ale dla mnie to święte miejsce. Ja przeżyłem to piekło, ale straciłem tu brata. A to, co mnie tu spotkało, odcisnęło piętno na mojej duszy. Wtedy też był straszny mróz…

Był 18 grudnia 1940 roku, gdy wraz z 280 innymi więźniami Józef Drożdż został wsadzony do ciężarówki i wywieziony. – Bo jakiś mężczyzna wskazał mnie jako tego, który rozprowadza patriotyczne ulotki. On skłamał, ale gestapowcy nie dochodzili prawdy, tylko zapakowali mnie do transportu – opowiada. W Auschwitz spędził trzy miesiące. Przerzucany z obozu do obozu w końcu trafił do Gusen, gdzie doczekał wyzwolenia.

Codziennie myślałem: czy dziś moja kolej?

Każdego dnia widziałem w Oświęcimiu umierających i bestialsko mordowanych kolegów – opowiada Stanisław Krzek ( 72 l.). Były więzień nie może się pozbyć tragicznych obrazów. Ciągle tkwią w jego pamięci. – Codziennie rano zastanawiałem się czy to dziś na mnie wypadnie… Czy dziś mnie zabiją? Czy dziś padnę z wycieńczenia? – wspomina.

Do Oświęcimia trafił jako 13 letni chłopiec… Kiedy wybuchła wojna wraz z ojcem i bratem mieszkał w Mysłowicach. Uciekając przed nazistami, ruszali w stronę Krakowa. Niestety nie dotarli tam. Dopadli ich Niemcy. Mały Staszek trafił do Gryfowa, do niemieckich gospodarzy, którzy zmuszali go do morderczej pracy.

– Gospodarz obarczył mnie winą, że jego koń zdechł – mówi dalej. Potem potoczyło się szybko. Był obóz w Jeleniej Górze, a potem Auschwitz. Pierwszy raz przekroczył jego bramę w maju 1942 roku.
Słaby chłopiec codziennie walczył o życie. Miał mało sił, bał się, że zostanie uznany za bezużytecznego i zgładzony

– Raz nawet usnąłem podczas pracy, koło krematorium – opowiada. – Zostałem pobity do nieprzytomności. Bylem pewien, że to koniec… Mimo wszystko przeżyłem.
Potem został przeniesiony do Gusen. Wyzwolili go Amerykanie w maju 1945 roku.


Śmierć była na każdym kroku.

Stanisław Bogdaszewski (73 l.) do Auschwitz trafił w jednym z ostatnich transportów. W obozie przebywał pięć miesięcy. – Śmierć na każdym kroku, potworny głód i zimno, taka była nasza codzienność – opowiada.

Zanim się tu znalazł, mieszkał wraz z rodzicami w Warszawie. – Po upadku powstania, Polacy mogli albo zginąć, albo trafić do obozu – wspomina. – Gdy skapitulowała Ochota, złapali i nas.
Chłopiec i jego ojciec trafili do transportu oświęcimskiego. Po podróży w bydlęcych wagonach w strasznym zaduchu, wśród umierających ludzi trafi do miejsca eksterminacji… Przekonał się o tym, gdy wysiadł z wagonu. SS-man kierował jednych na prawo a drugich na lewo. Miał szczęście, poszedł na prawo. Ci, z lewej strony szli do komory gazowej, gdzie od razu czekała ich śmierć. Pan Stanisław doczekał wyzwolenia obozu. Ale po tym co przeżył, nawet nie umiał się cieszyć życiem, każdego dnia ma w pamięci spojrzeniach ludzi, którzy szli do komór, którzy byli bici do nieprzytomności, umierali z głodu, byli rozstrzeliwani. Obecnie mieszka w Kaliszu. Przyjechał uczcić pamięć kolegów i znajomych, którzy zginęli w tym przeklętym miejscu.

Źródło: Fakt

Alojzy Muraszko-„Jedna szansa na tysiąc-wspomnienia”

Dnia 12 sierpnia rozpoczął się nieprawdopodobny, okrutny 120-dniowy okres, dla którego trudno mi znaleźć nazwę. Przez pełne cztery miesiące chowałem się w ruinach Warszawy, sam, bez kontaktu z innymi ludzmi – ba, był to okres w którym najgroźniejszym dla mnie niebezpieczeństwem byli inni ludzie.

Nazwa „Robinson warszawski” dla określenia takiej sytuacji była już używana wiele razy – ale nie oddaje w pełni położenia, w jakim znajduje się człowiek samotny, bezradny i ścigany. Przecież nikt specjalnie nie dybał na życie Robinsona Cruzoe, nie był też samotny, miał przy sobie Piętaszka. To on polował a nie na niego polowano. Wydaje mi się, że dla określenia mnie w ówczesnej sytuacji najbardziej adekwatna nazwa jest „szczur”, nazwa zaczerpnięta już nie ze świata ludzi, lecz zwierząt – bo błąkałem się w ciemnościach po piwnicach, bo wyjadałem, co popadło, bo próbowano mnie zlikwidować na różne sposoby.

Alojzy Muraszko mieszkaniec okupowanej Warszawy,ścigany przez wojska niemieckie.Chował się po różnorakich kamienicach mając niewiarygodne przygody i wielkiego farta.Chciał poprostu przeżyć i udało mu się to.

Książka warta przeczytania akcja dzieje się od samego początku do samego końca,przenosimy się wraz z bohaterem do okupowanej Warszawy.

Książkę można uzyskać w bibliotekach i antykwariatach bądź na allegro

Andrzej Bartoszyński”Nieletnim wstęp wzbroniony”-Wspomnienia z pobytu na Pawiaku i w obozie Gross Rosen

O czym jest książka?

„Nieletnim wstęp wzbroniony” to wspomnienia Andrzeja Bartoszyńskiego z lat 1939-1945.Gdy wojna wybucha autor ma 11 lat i jest wychowany w atmosferze patriotyzmu,wstępuje później do organizacji Szare szeregi za co zostaje aresztowany.Andrzej Bartoszyński zostaje osadzony na Pawiaku a następnie w obozie koncentracyjnym Gross Rosen oraz filii obozu Flossenburg koło Litomierzyc.Bartoszyński pisze wspomnienia z tych miejsc jako dorzały emocjonalnie i fizyczne człowiek, mimo to potrafi ukazać tragizm sytuacji widziany oczyma 11 letniego chłopca,jego pobyt w obozach oraz na Pawiaku oraz obraz okupacji widziany oczyma dziecka.

Moja opinia: książka ciekawa i niezwykle przejmująca do głębi.Czytelnik przeniesie się w czasy okupacji i utożsami się razem z bohaterem.Polecam gorąco!

Książkę można dostać w bibliotekach publicznych oraz antykwariatach!

Wspomnienia Jana Szembeka czyli „wspominki oświęcimskie”

Nadszedł czas aby zająć się wspomnieniami więźniów obozów koncentracyjnych.

Mało jest materiałów na ten temat w internecie,zaś trochę więcej znajdziemy tego w literaturze.

Znalazłem jednak fragment wspomnień Jana Szembeka więźnia KL Auschwitz Birkenau oznaczonego numerem 88369.

Oto ten fragment:

Było krótko po śniadaniu. Jak co dnia o tej porze – trwaliśmy czujnie w bezruchu, wsłuchując się w każdy nawet najdrobniejszy szelest złowieszczych kroków w ciszy dzwoniącej w uszach. O tej porze brzęk kluczy, otwierających kraty więziennych korytarzy oznaczał przybycie gestapowców. Nigdy nie było wiadomo kogo w danym dniu zabiorą. Zabrani najczęściej nie wracali. Jedynie grabarz wywożący przed wschodem słońca spod okna mojej celi w podłużnych skrzyniach trupy więzienne, kwitował na palcach męczenników. Remanent prawie zawsze się zgadzał. Czasami przynoszono bohaterskie „twarde duchy” dopiero po 36 godzinach w okaleczonej, zmasakrowanej i sinej powłoce mięsa. Oni to gojąc rany oczekiwali na dalszy ciąg przesłuchań. W cichych jękach błagali Boga o śmierć. Tak zmarli w mojej celi kpt. Lis i mgr Bochenek (z przedartym przełykiem). Podobną masę mięsa, rozkładającą się, czarną, cuchnącą i odpadającą od kości opatrywałem i pielęgnowałem przez 2 miesiące. Był to bohaterski nauczyciel Biedolin, organizator dywersji transportów kolejowych na wschód. Nasłuchiwanie męczyło mnie w sposób specjalny. Byłem w tym momencie jedynym w celi, który od sześćdziesięciogodzinnego przesłuchania oczekiwał na jego powtórkę. Bałem się..

Refleksja ode mnie:

Tego typu wspomnienia są dokumentami wagi historycznej i jak najbardziej powinno się je udostępniać dzisiejszemu pokoleniu.Uważam,że młode pokolenie tak nie wiele wie o czasach obozów koncentracyjnych i nie zdaje sobie sprawy co się działo w tamtych czasach.Wielu też mówi:”mnie to nie dotyczy nie mam nic do tego”Uważam także,że ludzie czytający owe wspomnienia uświadamiają sobie,że dzięki takiemu a nie innemu biegowi wydarzeń mamy dziś to co mamy.

Opowiadania Tadeusza Borowskiego-ważna część w dorobku literatury obozowej

Witam po dość długiej przerwie…
Nadszedł czas aby nawiązać do Tadeusza Borowskiego,poety,więźnia obozu KL AUSCHWITZ
oraz innych niemieckich obozów.O tym więcej w biografii.
Osobiście uważam,że opowiadania Tadeusza Borowskiego są ważną częścią w dorobku tak specyficznej literatury jaką jest bez wątpienia literatura obozowa.
Tadeusz Borowski – ur. 12 XI 1922 w Żytomierzu, zm. 3 VII 1951 w Warszawie, prozaik, poeta i publicysta. Autor katastroficznego poematu Gdziekolwiek ziemia…, tomiku wierszy Imiona nurtu, zbiorów opowiadań Pożegnanie z Marią, Kamienny świat.
Życie Borowskiego:
Dzieciństwo przeżył na Ukrainie. Maturę zdał podczas okupacji niemieckiej (1940) na tajnym komplecie liceum im. Tadeusza Czackiego, po czym studiował polonistykę w podziemnym Uniwersytecie Warszawskim. Równocześnie pracował jako stróż i magazynier w firmie budowlanej na Pradze oraz był współpracownikiem lewicowego pisma literackiego „Droga”. W 1943 roku został aresztowany i, po krótkim pobycie na Pawiaku, wywieziony do Oświęcimia, potem do obozów Natzweiler – Dautmergen, Dachau – Allach.

W 1946 roku powrócił do Warszawy, ożenił się z miłością swojego życia – Marią Rundo, ukończył studia polonistyczne. Był aktywnym działaczem politycznym i literackim, współpracownikiem pisma „Pokolenie”, redaktorem „Nurtu”.

W 1950 roku został współredaktorem i czołowym publicystą „Nowej Kultury”, w której prowadził aktywną kampanię socrealistyczną. W lipcu 1951 roku podjął – nie pierwszą zresztą – próbę samobójczą, z której nie udało się go już odratować.
 
Poezja i dorobek literacki Tadeusza Borowskiego:
 
Wiersze:

Gdziekolwiek ziemia (1942)
Arkusz poetycki nr 2 (1944)
Pieśń
Opowiadania:
Byliśmy w Oświęcimiu (1946. z K.Olszewskim, J. Nel-Siedleckim)
Pewien żołnierz. Opowieści szkolne (1947)
Kamienny świat (1948)
Pożegnanie z Marią
Matura na Targowej
Chłopiec z Biblią
U nas w Auschwitzu
Ludzie, którzy szli
Dzień na Harmenzach
Proszę państwa do gazu
Śmierć powstańca
Bitwa pod Grunwaldem
Kamienny świat
Zapraszam do pobierania zbioru opowiadań Tadeusza Borowskiego.By pobrać zbiór opowiadań należy kliknąć TU(plik na serwerze uploading) lub TU(plik na serwerze sendspace)
 
 
 
 

Literatura obozowa

Literatura obozowa jest poświęcona przeważnie II wojnie światowej i przeżyciom w obozach koncentracyjnych.Przybiera często formę wspomnień i pamiętników.

Jeśli chcieli byście Państwo zasięgnąć literatury obozowej to polecam książki o tej tematyce

Franciszek Stryj „W cieniu krematorium”

Zbeletryzowane wspomnienia Ślązaka – członka ruchu oporu, który odrzuciwszy proponowaną mu volkslistę, przeszedł gehennę dziesięciu hitlerowskich więzień i obozów koncentracyjnych (m.in. Mysłowic, Oświęcimia, Buchenwaldu). Głęboki zmysł obserwacji i talent narracyjny pozwoliły Autorowi nakreślić wstrząsający obraz życia obozowego, a na jego tle ukazać sylwetki współtowarzyszy, wśród nich o. Maksymiliana Kolbego.
Refleksja ode mnie jako czytelnika tej książki:
Książka w formie powieści.Napisana łatwym zwięzłym językiem.Pozycja ta na pewno przybliży życie więźniów i rolę oprawców w poszczególnych obozach koncentracyjnych
Thomas(Toivi)Blatt”Sobibór zapomniane
powstanie”

„Thomas Blatt napisał niezwykłą i godną uwagi książkę która opowiada dwie historie.Pierwsza szczegółowo wprowadza nas czytelników w tajniki eksterminacji narodu żydowskiego w Sobiborze.Druga w przebieg powstania w Sobiborze.Blatt piszę o tym w umiarkowanym tonie:nie koloryzuje ani nie przesadza z bohaterstwem powstańców żydowskich.Nie wywyższa też roli ssmanów w owym powstaniu.Jednakże najbardziej przejmujący jest wywiad samego Thomasa Blatta z największym oprawcą i katem Sobiboru Karlem Frenzlem.”

Michael Nutkiewicz,Naczelny historyk,”Shoah Visual History”
Fundacja Spielberga,Los Angeles.

Refleksja ode mnie jako czytelnika tej książki:
Książka pokazuje od początku do końca dramat więźniów Sobiboru,jest nie jako biografią samego Blatta.Gdy czytelnik sięgnie po tą pozycje przeniesie się do obozu koncentracyjnego w Sobiborze.Podążał będzie w ślad za autorem przeżywająca to samo co Blatt będąc tam.Książka do głębi wstrząsająca duszą człowieka.
Alfred Fiderkiewicz”Brzezinki”
Są to wspomnienia autora z pobytu w Oświęcimiu.
Reszty pozycji proszę szukać bądź na internecie albo w swoich bibliotekach!

Linki zewnętrzne:

Katalog książki mówionej